Juventus wygrywa z Cagliari na inauguracje nowego sezonu

W ostatnich dniach kibice Juventusu nie mieli wielu powodów do radości. Tydzień temu porażka w Superpucharze Włoch przeciwko Lazio. Później spekulacje ekspertów oraz mediów, że zapowiada się fantastyczny sezon Serie A, w którym Stara Dama może zostać zdetronizowana i nie zdobyć żadnego trofeum. Dla turyńczyków najbardziej liczyć się będzie oczywiście liga włoska oraz Liga Mistrzów. Z naciskiem na to drugie trofeum, którego brakuje w ogromnym dorobku Buffona.

Juventus chciał zatem na inauguracje sezonu pokazać, że wciąż jest głównym faworytem do tytułu. Czy się udało? Niekoniecznie, choć na to może wskazywać wynik meczu, 3-0 dla Juve. Jego przebieg nie był jednak tak jednostronny.

Już w pierwszych minutach spotkania z rzutu wolnego niewiele pomylił się Pjanic. W 11 min. meczu Cagliari nie miało tyle szczęścia i bramkę po świetnym dograniu Lichsteinera zdobył z woleja Mandzukic. Kilka minut później powinno dojść do wyrównania. Farias dostał piłkę na 14 metrze, jego mocny strzał wybronił Buffon jednak do piłki dopadł jeszcze Padoin, który z kilku metrów, mając przed sobą pustą bramkę, fatalnie przestrzelił.

W 39 min. meczu faulowany w polu karnym przez Chielliniego był Cop. Sędzia nie wskazał na wapno, jednak po chwili przerwał grę, a w Serie A zadebiutowała technologia VAR. Po wideoweryfikacji sędzia zmienił swoją decyzję i przyznał graczom Cagliari jedenastkę. Fatalnie zmarnował ją Farias. Z jego lekkim strzałem najmniejszych problemów nie miał Buffon.

Niewykorzystane sytuacje się mszczą. W doliczonym czasie pierwszej połowy, Pjanic świetnym, dalekim podaniem obsłużył Dybale, który wyszedł sam na sam z Crango i pojedynek ten wygrał. Druga połowa mogła się rozpocząć od drugiej bramki Dybali, jednak po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki. Wynik meczu w 66 min. ustalił Higuain po podaniu Alexa Sandro.

Juventus zwyciężył 3-0, jednak ewidentnie w defensywie brakowało zgrania i starego systemu z Bonuccim. Nad tym elementem gry Juve musi ciężko popracować. Cały mecz z ławki rezerwowych oglądał Wojciech Szczęsny.